Fragment 1

W końcu wszedł… Nie, nie, cały w bieli. Nie miał nawet sfilcowanego swetra leniwie wylegującego się na ciut za dużym brzuchu. Za to w doskonale dobranych markowych oprawkach, marynarce z łatami na łokciach, z trzydniowym, lekko muśniętym siwizną zarostem, o którym kobiety fantazjują. Pachniał dobrym smakiem, na nadgarstku błysnęły jakieś stylowe bransoletki, przeprosił za spóźnienie. Usiadł wystarczająco daleko, ale i blisko. Rozmawialiśmy o wszystkim, najmniej o tym, po co się spotkaliśmy. Wydawał się mnie ciekaw. Szybko zaczął wytracać dystans między nami. Takie rozmowy między kobietą i mężczyzną zdarzają się raczej rzadko. Pytał, co czytam, co lubię, ale też, co robię. Sporo uwagi poświęcił mojej przeszłości, wspominał coś o wspólnej przyszłości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *